zielone-oko blog

Twój nowy blog

na www.enigma.blog.pl

On do niej

9 komentarzy

Jest w twoich oczach chłód. Jad, który ssie mój głód. Wbij swoje zęby jak wąż – pokuszenie zła.

Pozwól mi być jedną chwilą, wierszem poezji, snem. Całuj mnie tak, abym nigdy nie bał się śmierci i łez. Podaj mi dłoń, bym pamiętał palce drapiące do krwi. Kołysz mnie znów, biodrami tańcz póki staczy mi sił. Kochaj mnie tak, by motyle żądzą przeszyły twój brzuch. Otruj mnie znów migdałami. Zapamiętaj, zapamiętaj mój ból! Otruj mnie znów!

Ukrzyżowane wspomnienia nie pozwolą zapomnieć, nawet wówczas, gdy odkryję wszystkie ścieżki twojej filozofii i przesłucham całego Bacha, nietykalne stanie się tylko ciszą między nami.

Rzucę do twych stóp moje życie, które jest: herezją, mentolem i kościołem w duszy mej. Za dotyk twoich ust sprzedam każdy dzień i ujrzeć na twym brzuchu tylko chcę… Teraz już wiem, nadejdzie świt, a aksamit twego ciała umknie mi. Pozwól mi być istnieniem swym, swym…

Pozwól mi znów czytać z twych ust, być każdym twoim snem. Kołysz mnie czule w rytm naszych serc. Tańcz, gdy za oknem deszcz. Na pokuszenie prowadź mnie więc. Odkryj swe ramiona, bym poddał się. Całuj mnie więc, bym nigdy już nie musiał lękać się. Gdy słońce zgaśnie odnajdę cię gdzieś. Na pokuszenie prowadź mnie więc. Odkryj swe ramiona, bym poddał się.

With a sense of irony everyone you see is chasing their illusion
Take a dive or sink or swim, but in the end you’re in the same pollution
In your world escape is swift, the nonsense list is all you need to know
In the land of dreams, you make the right connections, then you’ll be the hero
Ecstasy, the cult of me provides our institutions
You can live forever besides a grave that stands where people used to function
You can join the saviours of our culture, vultures circling overhead my sky
Like the sin of gluttony won’t set you free, but Betty Ford can help you try

You can get all the things you never needed
You can sell people crap and make them eat it

Where is our John Wayne
Where is our sacred cowboys now?
Where are the indians on the hill
There’s no indians left to kill

People die with oxygen and all their money can afford a breath
People starving everywhere and staring in the face of death
Prostitutes and politicians laying in their beds together
You can be the saviour of the poor making up the policies to open the back door…

You can get all the things you never needed
You can sell people crap and make them eat it

Where is our John Wayne
Where is our sacred cowboys now?
Where are the indians on the hill
There’s no indians left to kill

Where is our John Wayne
Where is our sacred cowboys now?
Where are the indians on the hill
There’s no indians left to kill

You can get all the things you never needed
You can sell people crap and make them eat it…EAT IT

Where is our John Wayne
Where is our sacred cowboys now?
Where are the indians on the hill
There’s no indians left to kill

Where is our John Wayne
Where is our sacred cowboys now?
Where are the indians on the hill
There’s no indians left to…kill

Bruce Dickinson – Sacred Cowboys

Wczoraj byłam z zespołem dałna, czyli Arturem, Baską, Krzyśkiem i Pawłem(frankiem) na zawodach Footbag Freestyle Batle – kliknij, jeśli chcesz się dowiedzieć o tych zawodach czegoś więcej.
Pobudka o 6 rano – możecie sobie wyobrazić co przeżywałam! Normalnie wstaje średnio o 7.20… Kiedy już wygrzebałam się z łóżka, później z domu, z Arturem i Basią czekaliśmy na autobus do Katowic, po drodze do autobusu wpakował się Krzysiek, w Katowicach poznałam Pawła(franka) – kolegę Krzyśka. Z Katowic mieliśmy pociąg do Leszna. Podróż do celu przebiegała bardzo barwnie. W naszym przedziale spał mężczyzna, który miał usta ulożone w „rybkę” i strasznie chrapał, natomiast drugi był klerykiem i jak się rozgadał, to wyszłyśmy z Baśką z przedziału. Leszno to bardzo sympatyczne miasteczko. Odnowione kamienice, dbałość o zieleń, piękne dwa gotyckie kościoły. Na rynku odbywały się skoki na bunge. Spacerowałam sobie z Arturem i Baśką, natomiast Paweł i Krzysiek rozgrzewali się na sali, w której cała impreza się odbywała. Byłam pod wrażeniem zawodów, oraz tego jakie czary można zrobić z tą miękką piłeczką. Krzysiek zgarnął 5 miejsce, Paweł 8. Na początku poszło im świetnie, dwóch sędziów się Nimi zainteresowało, jednak później chłopaki się zestresowali no i nie poszło Im już tak świetnie, ale i tak byli zadowoleni. Atmosfera była jedwabista:)
Po zawodach odbył się koncert; trzech mężczyzn, którzy za pomocą swojego głosu imitowało instrumenty muzyczne, dj-ów i w ogóle było świetnie;)
Kiedy udaliśmy się na stację myśleliśmy, że nasz pociąg odjeżdża, więc czym prędzej wskoczyliśmy i zadowoleni z siebie chcieliśmy się udać do prezedziałów, jedank coś mnie natchnęło i spytałam się dokąd jedzie „nasz” pociąg… okazało się, że do Poznania… – czyli w zupełnie odwrotnym kierunku, jednym słowiem; pomyliliśmy pociągi;] No i maniana jak nie wiem. Musieliśmy kupić bilet do Poznania, potem na stacji w Poznaniu z Poznania do Leszna, z Leszna do Katowic mieliśmy kupione. No ale nie było tak źle, jakoś sobie poradziliśmy. W Katowicach byliśmy po 4 rano. Kiedy przyszłam do domu, od razu położyłam się spać i wstałam o 16;).
Ogólnie dzień spędzony w Lesznie zaliczam do bardzo udanych. Było super:)

W przyszły weekend natomiast ja, Artur i Basia jedziemy w góry, mam nadzieje, że tym razem pociągów nie pomylimy hahah:)

Pozdrawiam wszystkich!

Jeśli nie możesz naprawdę powiedzieć czego nie wiesz, nie możesz naprawdę wiedzieć co chciałeś powiedzieć.

devil.gif

no cóż… aż wstyd się przyznać, ale czasami dażę was sympatią ha ha ha ;]

skradasz się cicho
cud opery
brzydota pospólstwa
wewnętrzna kołysanka
anioł muzyki – ona
uczyniły cię tym kim jesteś

krzyczysz szeptem
płaczesz hukiem
nie rozumiesz
snu, który przyśnił ci się w nocy
ty i ona – upiór i opera

wielka scena
kurtyna w górę
podniecenie
to ona!
dusisz się od ciężaru własnych łez
upiór z opery wewnątrz twojego umysłu

mój aniele muzyki…
śpiewaj! śpiewaj! śpiewaj do mnie!

Słucham: Dreams Of Sanity – Phantom Of The Opera

Nie podły ten i nie z podłości się wywodzi,
Kto straszliwego chcąc uniknąć losu
Życie swe znienawidzi i zapragnie śmierci…

Bo szlachetnemu milej jest umierać
Niż złu się poddawać nieuchronnemu,
Co wraz pozbawia cnoty i godności…
Lecz choć niejeden w śmierci lek na lęki znalazł,
Wielu się wzdryga przed tą w śmierć ucieczką:
Oni jeszcze nie wiedzą, że umierać słodko…

Giuliano de’Medici

Słucham: Lacrimosa – Halt Mich

Post Scriptum:

Miałam o tym nie pisać, jednak dzisiaj coś przemyślałam i zmieniłam zdanie. To zabawne jak człowieka, którego kiedyś kochałeś, możesz nienawidzeć, jak człowiekiem, którego kiedyś szanowałeś, teraz możesz nim pogardzać, jak człowiek, który znaczył dla ciebie bardzo dużo, nawet więcej niż ty sam, może teraz być ci obojętny.
Nie rozumiem pewnych rzeczy i chyba nigdy nie zrozumiem.
Zapierałaś się na wszystko, że nasza przyjaźń będzie trwać po grobową deskę. I co z tego wyszło? No chyba, że mówiłaś o mojej grobowej desce, no to faktycznie, jeszcze trochę czasu się nad czymś pozastanawiam, coś zrobie i chyba wtedy zrozumiem, a Ty dotrzymasz obietnicy.
Jeszcze do niedawna czułam się z obecną sytuacją okropnie. Cały czas o tym myślałam, przejmowałam się. Na dzień dzisiejszy po prostu zwisa mi to wszystko, zwisasz mi Ty.
Stałaś się dla mnie obca.
Znudziłam Ci się, więc znalazłaś sobie nową rozrywkę, to nawet logiczne – jak cała Ty.
Jestem teraz w stanie wygarnąć Ci wszystko co kiedykolwiek złego o Tobie myślałam, jednak nie widzę w tym sensu.
Chcę tylko, żebyś wiedziała Kasiu…
„Aguś zawsze będziesz moją przyjaciółką, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie(…)”

>>>Do Unii<<<

czyli komiks z życia sfer…

No cóż, dobra ze mnie dziewczynka. Mam dobre serce i jestem kochana… no tak, dobra, bo się rozkleję…
Kreują się moje ostateczne poglądy, upodobania. Czy to źle, że interesuję się polityką, że chciałabym napisać książkę, która byłaby ceniona przez przynajmniej kilku ludzi, że nie mam sprecyzowanych planów co do wyboru studiów (politologia, socjologia, prawo, dziennikarstwo, iberystyka), że nie jestem sweet idiotką w różu, że nie słucham hip-hopu, techna, disco-polo i tym podobnych badziewi, że nie ufam już Bogu, że jestem złośliwa – ale tylko czasami, że chce być z mężczyzną, którego kocham, że nie cierpie brukselki, że podnieca mnie Bruce Dickinson, że chciałabym mieć w przyszłości własny motor, że wolę konwalie od róż, że lubie jeść i spać (tak jak większa część społeczeństwa, która się do tego otwarcie nie przyznaje), że czytam „Politykę” i „Forum”, zamiast „Brava” i „Dziewczyny” (zakręconej jak ty… – czy jak to tam leciało), że nie rozumiem czasami samej siebie, że lubię horrory, że lubię jeździć konno, że nigdy nie założe butów na obcasach, że mam wspaniałych rodziców, którzy są moimi przyjaciółmi, że jednego brata lubie bardziej, od drugiego, że lubie moje stare meble w pokoju, że mam czarną czaszkę, stojącą na monitorze komputera, że bardziej lubie góry niż morze, że… yh, nie chce mi się już pisać…
Jestem głodna, ide spać.

Nie martwcie się, nie ma ze mną, aż tak źle, przecież to tylko ja…

Wywiad z Ingvarem Kampradem – naprawdę równym gościem. Gdyby chociaż połowa ludzi zamieszkujących świat myślała tak, jak on…


  • RSS